21 lipca 2014

Siostry



Biegną, krzyczą, wyrywają sobie włosy.
Mama, ona to. Mama ona tamto. 
Płaczą, kopią, wyrzekają się pokrewieństwa. 
Nienawidzę Cię. Jesteś głupia. Wolałabym, żeby Ciebie nie było.
Leżą na podłodze waląc piętami i wrzeszcząc w konwulsjach.
Jeszcze mnie popamiętasz. Nie daruję Ci. Zobaczysz!
Wpadają do kuchni blade, czerwone, purpurowe. W złości, słabości, i rozpaczy.

Siostry.

15 lipca 2014

America full of happiness fighters



Mój tata wyleciał do USA kiedy miałam 7 lat. To były trudne chwile. Ciągle wierzyłam, że kiedyś wróci. Dostawałam paczki z pomarańczami, cytrynami, szynkami i zabawkami. I listy z włożonymi pomiędzy strony dolarami. Chodziłam co jakiś czas na zakupy do Pewexu i kupowałam pachnące mydełka, perfumy i lalki. Ale ciągle wierzyłam, że on kiedyś wróci. 
Losy człowieka jednak układają się bardzo różnie. Są tacy co wyjeżdżają i wracają. Mój tata nie wrócił nigdy. Ale to nie była decyzja Taty, to była wspólna decyzja moich rodziców. Jestem pewna, że zrobili co mogli, byśmy z bratem nie odczuli tego rozstania. I ja do niedawna jeszcze byłam przekonana, że to się udało. Ale dziś wiem, że odczułam to znacznie. Wszystko to ze mnie wychodzi do dziś. Ale to już zupełnie inna historia. I z pewnością nie na dziś. 

11 lipca 2014

W tym tygodniu...



















W tym tygodniu codzienność przeplotła się z niecodziennością. 
I tak też dziś na blogu - zwykłe dni przecięte dużym przyjęciem.
A że przyjęcie było bez dzieci, to nie wiadomo było co zrobić z aparatem, bo jakoś tak jest, że od zawsze zdjęcia robi się dzieciom... więc ja ten aparat zostawiłam w kącie ale przechwycił go mąż i zrobił mi chyba ze 100 zdjęć. Oj nie pamiętam kiedy tak mnie fotografował intensywnie ;)

5 lipca 2014

2



Gdzie mama? gdzie mamaaa?
No jak to gdzie? mama pisze...
Ostatnia konwersacja moich córek. Mama pisze. 
Nie sądziłam, że kiedykolwiek spełni się akurat to moje marzenie. Że będę pisać. I że przede wszystkim ktoś mnie będzie czytać.
Bo kochać coś robić to jedno. A mieć odbiór to zupełnie co innego.
I powiem wam szczerze, że bez tego odbioru nie wiem czy byłabym spełniona w swojej pasji. 
Bo niby człowiek nie powinien na takiej podstawie budować swojej przyszłości, to jednak ogromnie ważne jest to, by ktoś inny widział, reagował, od czasu do czasu powiedział coś miłego. Bo to szalenie motywuje. Dodaje skrzydeł.

27 czerwca 2014

Washington DC



Dla mnie i mojego męża nigdy dzieci nie były przeszkodą w poznawaniu świata. I zupełnie nie rozumiem rodziców, którzy czegoś nie robią, z czegoś rezygnują, a nie rezygnując na każdym kroku narzekają....bo dzieci. 
Dużo w życiu jestem w stanie zrozumieć, ale tego nie rozumiem. I też tego, że ktoś mi powie - ale Twoje dzieci są inne, to co innego z Twoimi a z moimi.  .....  Że jak?? Że moje, to nie płaczą? nie krzyczą? nie kłócą się? nie drą się na cały głos że głodne i że jak nie dam jedzenia to zadzwonią na 911? 

22 czerwca 2014

życie



Życie. To, dokładnie które posiadam. To, w którym otwieram rano oczy i szukam kapci stopami po omacku. 
W którym popsuł się zlew, odpadła korona z zęba, zachorowała Babcia, nakrzyczała jedna na drugą.
To, od którego dużo oczekuję. 
To, w którym nie bije się dzieci. Czyta się książki o hospicjum, miłości i o biedronce, która zgubiła się w drodze do domu. 
Życie moje. W którym można wykrzyczeć żal jak jest się wściekłym. Jeść bigos po dwudziestej pierwszej. I mieć argumenty. 

12 czerwca 2014

mój róg sofy



Oglądamy amerykański serial wczoraj wieczorem. Koniec. Wyłączamy telewizor. Rozmawiamy jeszcze chwilę. Ja biorę wodę, telefon i idę na górę. On przegląda gazetę. W połowie schodów mnie woła. Schodzę.
Wyjeżdżamy - słyszę. 
Na weekend tylko. Nic wielkiego. Zwykła wycieczka weekendowa. 
Jak ja tak uwielbiam! Kocham. Czekam na to nieświadomie. Takie spontaniczne - choć pojedziemy tu.. tam... gdziekolwiek. 

9 czerwca 2014

lemoniada



Ponieważ stale dostaję od was zapytania o moje słoje na lemoniadę, postanowiłam napisać wam gdzie można je kupić. Jakie sklepy w USA wysyłają do Polski no i na koniec podać moje ulubione przepisy na lemoniadę i wodę. 





1 czerwca 2014

niby nic



Dwie ważne kawy z rana. Jedna z jednej łyżeczki, druga z półtorej. Mleka dokładnie tyle samo. 
Ważny trening jazdy konnej i trening tenisa. 
Obiad przy jednym stole. Kompot lub lemoniada wypita na tarasie. Pływanie na trawniku i jazda bez trzymanki poboczem ulicy. 
Ważne chwile zwykłej soboty. Bez sterty prania i bez obcinania paznokci. Bez wyjeżdżania gdziekolwiek po cokolwiek.

21 maja 2014

Ona ma siłę




Nie jestem w tym dobra. Nie umiem tego robić. Recenzować. 
Kiedy dostałam książkę Agnieszki Kalugi "Zorkownia" z prośbą o recenzję, zamarłam. 
Bałam się tej książki. Bałam się wchodzić w taką intymność, jaką jest ludzkie cierpienie. Bałam się to potem opisywać.
Wiedziałam o czym książka jest, kim jest Agnieszka Kaluga. Nie wiedziałam jednak w co wejdę jak zacznę czytać.